Mieli wykonać plan co do „Joty”, a musieli zadowolić się remisem


Foto: BirminghamLive


Piątkowe starcie na St. Andrew’s zelektryzowało miejscowych, którzy byli świadkami dynamicznego spotkania. Końcowy rezultat rozczarował gospodarzy i gości, bowiem obydwie drużyny liczyły na zainkasowanie pełnej puli.
  
Derby pomiędzy Birmingham City FC, a West Bromwich Albion odbywają się w przyjaznej atmosferze. Kibice obu zespołów mają do siebie szacunek inaczej w przypadku Aston Villi, która nie cieszy się sympatią „The Blues” i „The Baggies”.

Przed rozpoczęciem spotkania spiker poinformował kibiców o finale akcji dobroczynnej przygotowanej przez obie grupy kibiców z Birmingham. Po chwili arbiter, Andrew Madley gwizdkiem rozpoczął spotkanie.

Pierwsze 45 minut zdecydowanie należało do gospodarzy. W 27. minucie Jota wpadł w pole karne WBA i bez zastanowienie pokonał Sama Johnstone’a. Niespełna trzy minuty później, Hiszpan miał okazję ustrzelić dublet. Na przeszkodzie pomocnikowi „The Blues” stanął Johnstone, który obronił rzut karny. Niewykorzystana sytuacja zemściła się na zawodnikach Garry’ego Monka.

Z kolei Darren Morre, mógł pogratulować swoim podopiecznym zdobycia bramki w 39. minucie.  Lee Camp musiał uznać wyższość napastnika gości. Matt Phillips pokonał Anglika strzałem z bliskiej odległości. 

Foto: Oficjalne konto #TT WBA


W drugiej części spotkania żadna ze stron nie pokusiła się o zdobycie rozstrzygającej bramki. Mecz zakończył się wynikiem 1:1. Birmingham City nadal czeka na pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach EFL Championship.  


Birmingham City F.C – West Bromwich Albion F.C 1:1 [0:0] Jota 27’ – Phillips 39’
  

Zobacz skórt spotkania  


Komentarze